Małpa Zielona

obserwując kiedyś pewnego mężczyznę,

taką oto satyrę napisałam…

 

 

Od samego rana na tarasie,

z kubkiem kawy, papierosem okopcona

siedzi w pełnej krasie

Małpa Zielona, już wkurzona!

 

Częstuje mnie uśmiechem skorpiona,

cała jest rozkojarzona,

jedną myślą pochłonięta

Zielona Małpa stuknięta!

 

Milczy, milczy… wybucha,

nerwowo śmieje się od ucha do ucha,

oczy zwęża, się zaciąga

milczy, ziewa… się przeciąga…

 

Myśli teraz intensywnie,

po chwili… wręcz przeciwnie,

pięścią w dłoń uderza,

krzyczy… a do czego zmierza?

 

Małpa Zielona fioletową się stała,

choć do tego pretekstu żadnego nie miała,

lecz powoli emocje swe opanowuje,

dostrzega swą miłość, w usta całuje…

 

I człeka zaczyna przypominać,

choć bolesne jego narodziny -jak widać-

I w mężczyznę się przeinacza,

a wiadomo przecież co to oznacza…

 

To przeobrażenie trwa chwil kilka

i znowu Małpa Zielona przypomina wilka,

milczy, milczy… wybucha…

śmieje się od ucha do ucha…

krzyczy….

 

 

czy Wy również takie osobniki znacie?

 

6 odpowiedzi do “Małpa Zielona”

  1. Wierszyk daje do myślenia….i choć to satyra na mężczyzn…to pomyślałam, czy czasem sama nie zamieniam się w taką Zieloną Małpę…:)))

  2. oj,tak,spotykam na swej drodze czasem takie Zielone Małpy, dziękując losowi że dość rzadko to ma miejsce.Świetna satyra Dominiko!Świetna!

Skomentuj Dominika Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *