Na skraju lasu domek stoi malutki,
zewsząd brzozy, sosny, modrzewie
do środka zaglądają szumiąc sennie
Domek bursztynowym mieni się kolorem,
w promieniach słońca wschodzącego
ciepłym emanuje nastrojem
W porannej kąpieli kosy, pliszki i słowiki,
każde w myśl swojej pieśni
układają rytm muzyki….
Wtulona bezpiecznie w objęć ramiona,
śni jeszcze, choć już czuwa,
dzwiękiem melodii otulona – ona
Dochodzą też te ptasie trele
przenikając snu powłokę,
rozbudzają śpiącą obok niej – opokę
Tak urzeczeni chwili urokiem.. trwają,
choć kompozycji takich
co dzień, dostatek przecież mają
Teraz głosy żurawi na polu pobliskiem
dochodzić do uszu kochanków
zaczęły z naciskiem…
I sami już nie wiedzą czy szepty te i krzyki,
dzwiękami są ich własnymi
czy rozbudzonej ptasiej muzyki
Mimo woli oboje w koncert natury się włączyli,
dopełniając rytm przyrody,
swój miłosny hymn stworzyli

Piękny opis tego magicznego miejsca…
wiosną ptasie amory są niesamowite…
cudna perełka ten wiosenny wiersz,jak zakochanego słowika pieśń,o miłości wszechobecnej ten wiersz,i nie tylko o ptasiej erotyce też.PRZEPIĘKNIE!!! DZIĘKI WIELKIE!!
Danusiu, Ty naprawdę poezje lubisz i czujesz ją doskonale. To ja DZIĘKUJĘ!!!