dyskretny urok małego kina

 

Przytulne, małe, kameralne

szepty, szelesty, ciche rozmowy,

studenci śmieją się nienachalnie,

z głębi sali bas słychać zniżony

 

starszy pan gazetę przegląda,

dwie kobiety z zapałem dyskutują,

dziewczyna zalotnie na chłopca spogląda,

w oczekiwaniu na film kontemplują,

 

elegancki pan rozmawia z panią,

muzyka w tle lekko rozbrzmiewa,

małe przyjaciółki piosenkę nucą,

tej atmosfery kin… przecież już nie ma…

 

Almodovar, Coixet, Kędzierzawska

czym poruszyć nas dziś zdołają?

wszystkie lampy gasną znienacka,

szepty, szelesty, rozmowy… ustają…

 

10 odpowiedzi do “dyskretny urok małego kina”

  1. Coraz mniej takich małych przytulnych kin…z reguły multikina, to wielkie ryczące molochy….A szkoda…lubiłam urok kameralnego kina, jakie pamiętam jeszcze ze szkolnych czasów…:)))

    1. ja także lubiłam małe kina, DKF-y, przeglądy filmowe… teraz niestety w multikinach tłumy ludzi jedzących kukurydzę, głośna muzyka i kiepski repertuar..

  2. Witaj, Dominiko:) Pięknie to ujęłaś. Ja też tęsknię za tymi malutkimi kinami, miały niepowtarzalny urok. Pozdrawiam serdecznie.

  3. myślę że to syndrom czasów…a może już i epoki… to multikinowe szaleństwo…jak wiele innych szaleństw, dlatego cieszy mnie bardzo Twój wiersz bo odzwierciedla też i moje odczucia…pozdrawiam

    1. Zatem jest więcej fanów małych, przytulnych i kameralnych miejsc …. bałam się, że jestem jedyna, a tu miłe zaskoczenie :-)))

Skomentuj ~clisha Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *