Przytulne, małe, kameralne
szepty, szelesty, ciche rozmowy,
studenci śmieją się nienachalnie,
z głębi sali bas słychać zniżony
starszy pan gazetę przegląda,
dwie kobiety z zapałem dyskutują,
dziewczyna zalotnie na chłopca spogląda,
w oczekiwaniu na film kontemplują,
elegancki pan rozmawia z panią,
muzyka w tle lekko rozbrzmiewa,
małe przyjaciółki piosenkę nucą,
tej atmosfery kin… przecież już nie ma…
Almodovar, Coixet, Kędzierzawska
czym poruszyć nas dziś zdołają?
wszystkie lampy gasną znienacka,
szepty, szelesty, rozmowy… ustają…

Fajjniutki zieloniutki blog 🙂 hehe .. Interesujący .. Przyciąga oczy hehZapraszam na mój : http://martuellanawrosan.blog.onet.pl proszę o komentarz dziękuję z góry i pozdrawiam Martuella
dzięki, wpadnę, pozdrawiam :-)))
Coraz mniej takich małych przytulnych kin…z reguły multikina, to wielkie ryczące molochy….A szkoda…lubiłam urok kameralnego kina, jakie pamiętam jeszcze ze szkolnych czasów…:)))
ja także lubiłam małe kina, DKF-y, przeglądy filmowe… teraz niestety w multikinach tłumy ludzi jedzących kukurydzę, głośna muzyka i kiepski repertuar..
Dziewczyno no masz talent !. Piękny wiersza foto-forget.blog.onet.pl
Talent to zbyt wielkie słowo, ale cieszę się, że wiersz Ci się podoba :-))
Witaj, Dominiko:) Pięknie to ujęłaś. Ja też tęsknię za tymi malutkimi kinami, miały niepowtarzalny urok. Pozdrawiam serdecznie.
Cieszę się, bo już myślałam, że wszystkich opanowało to multikinowe szaleństwo…
myślę że to syndrom czasów…a może już i epoki… to multikinowe szaleństwo…jak wiele innych szaleństw, dlatego cieszy mnie bardzo Twój wiersz bo odzwierciedla też i moje odczucia…pozdrawiam
Zatem jest więcej fanów małych, przytulnych i kameralnych miejsc …. bałam się, że jestem jedyna, a tu miłe zaskoczenie :-)))