żyć bez siebie nie potrafią
jedna bez drugiej nie istnieje
choć razem nigdy nie przebywają
to przeplatają się ich nadzieje
pierwsza delikatna dziewczęca jeszcze
pastele zieleń konwalie i fiołki
subtelna ciepła lubi burze i deszcze
na łąkach polach fika koziołki
druga kobieca gorąca namiętna
jak len miód i pszenica
przez łany zbóż idzie ponętna
plącze się jej malinowa spódnica
trzecia dojrzała liściem szeleści
snuje się rosą mgłą otulona
brązy fiotety żółcienie pieści
melencholijna jej dusza zamglona
czwarta zimna groźna surowa
choć czasem ciepłym spojrzeniem zaskoczy
pod czapą tony śniegu chowa
przez świat prowadzi ją renifer uroczy
żyć bez siebie nie potrafią
jedna bez drugiej nie istnieje
choć razem nigdy nie przebywają
to wypełniają się ich nadzieje

Bardzo ładna alegoria czterech pór roku…rzeczywiście są jak cztery siostry, które choć się czasem kłócą, to jednak nie mogą bez siebie żyć. Pozdrawiam Dominiko:)))
miejsce, w którym mieszkam podsuwa mi takie właśnie skojarzenia, pory roku są tu o wiele bardziej wyraziste, niż w mieście.. jak sama doskonale wiesz :-)))
Uwielbiam te siostry pogodowe :)Pozdrawiam wiosennie 🙂
dziękuję Morgano za odwiedziny :-))) również pozdrawiam, wiosennie
cudownie nam przedstawiłaś pory roku Dominiko, natura jest tak piękna
O, jak mi miło Danusiu, że i tutaj trafiłaś :-))) Blog poetycki jest taki trochę na uboczu, cieszę się, że słówko napisałaś :-))