satyra na tłusty czwartek

W tłusty czwartek trzeba zjeść smaluszku garczek,

cztery pączki z marmoladą polewane czekoladą,

i faworki obsmażane, w cukrze-pudrze unurzane,

i racuszki lukrowane z powidłami podawane.

 

Broń Boże nic lekkiego, zdrowego, soczystego,

trzeba jeść w dzień tłustości wszystkie chore namiętności,

i kiełbasy zasmażane i kotlety zawijane,

i rolmopsy zabielane, w gęstym sosie serwowane.

 

A ja ten dzień bojkotuję,

nic ciężkiego nie gotuję,

nic słodkiego nie zajadam,

nic tłustego nie podsmażam!

 

Dnia lekkości oczekuję

i na darmo wypatruję,

kiedy w kalendarzu dzień taki zagości,

kiedy chude tłustemu porachuje kości.

 

Marzę, by dzień zielonej sałaty

stał się dniem powszechnej aprobaty!

 

Wszak teraz wszystkie grubasy,

mogą bezkarnie podjadać swoje rarytasy,

pod płaszczykiem narodowej tradycji

hołdować swej tłustej prohibicji.

 

Lecz powoli tłuste czwartki odchodzą do lamusa,

niech Was nie nęci już ta grzeszna pokusa,

wszak świadomość kulinarna Polaków wzrasta

i tęsknota za dniem lekkości narasta.

 

Tłusty czwartek został więc wyparty

i niech to do ciebie dotrze, Ty człowieku uparty!

 

a gdy satyrę tę napisałam,

to pączka jednego (sic) z chęcią wpałaszowałam 😉

odrodzenie

 

a kiedy śnieg zniknie

odsłoni

drogę pola ziemi grudy

szarość

nagie drzewa

kikutów krzewy

 

lód stopnieje

serce

bić znowu zacznie

popękane

pokruszone

jego części

zrosną się

blizny

nie dostrzeże nikt

prawie nikt

 

a gdy słońce zaświeci

zakiełkuje

zielenią listków

kwiatów pąkiem

ust czerwienią

szybszym serca biciem

nowe życie

 

 

tym jest zieleń

papierówki kwaśnym smakiem

groszku młodego aromatem

patisonów formą wyszukaną

 

żaby wesołym rechotem

świstunki leśnej świergotem

polnego kamienia krzykiem

 

liści falujących drżeniem

zamyślonej sosny marzeniem

młodych brzózek niepokojem

 

lasu głębokim oddechem

błąkającym się w oddali echem

starego dębu spokojem

 

pąków bezpiecznym pancerzem

dzikiej natury przymierzem

jeziora odchłani głębią

 

sennych majaków ułudą

naiwności ludzkiej zgubą

nadziei odwiecznym symbolem

 

skrywanych tajemnic zachwytem

wszystkich odcieni kolorytem

i konika polnego graniem

i młodzieńczych serc kochaniem…

 

tym jest zieleń