mój protest song

bosą stopę w miękkiej trawie zanurzyć

poczuć słodki smak truskawki na języku

patrzeć jak dojrzewa zboże

jak migocą lustra saren w leśnym przesmyku

 

zimną, krystaliczną wodą obmyć twarz

brodzić w stawie, w rzece łowić ryby

patrzeć jak żuraw chodzi dumny jak paw

cenić, bo strumień, jezioro są częścią natury

 

rześkim, czystym powietrzem oddychać

spoglądać w niebo, na magię obłoków

promienie słońca pod powiekę schwytać

karmić swą duszę pięknem widoków

 

aż nagle chodzisz po ziemi niepewnie

ona pod twym domem, lasem zadrżeć może

czy skażoną wodą ugasisz pragnienie?

czy maki, chabry ozdobią jeszcze zboże?

 

hałas pomp zagłusza istnienie

kwaśny deszcz spada na morze

skowronki, róże.. piękne jak marzenie

zobaczysz już tylko w snach, jak polarne zorze

 

świadomie trzęsienia ziemi wywołujesz

z impetem wtłaczasz chemię do jej wnętrza

oparów trujących mówisz, że nie czujesz

a twoje konto bankowe ciągle się powiększa

 

przekupujesz wszystkich, ciągle kłamiesz

niech cały świat na twe zbrodnie oko przymyka

lecz w końcu we własne sidła wpadniesz

a na twym grobie zagrzmi cykad muzyka