żyć bez siebie nie potrafią
jedna bez drugiej nie istnieje
choć razem nigdy nie przebywają
to przeplatają się ich nadzieje
pierwsza delikatna dziewczęca jeszcze
pastele zieleń konwalie i fiołki
subtelna ciepła lubi burze i deszcze
na łąkach polach fika koziołki
druga kobieca gorąca namiętna
jak len miód i pszenica
przez łany zbóż idzie ponętna
plącze się jej malinowa spódnica
trzecia dojrzała liściem szeleści
snuje się rosą mgłą otulona
brązy fiotety żółcienie pieści
melencholijna jej dusza zamglona
czwarta zimna groźna surowa
choć czasem ciepłym spojrzeniem zaskoczy
pod czapą tony śniegu chowa
przez świat prowadzi ją renifer uroczy
żyć bez siebie nie potrafią
jedna bez drugiej nie istnieje
choć razem nigdy nie przebywają
to wypełniają się ich nadzieje
